The Neverhood

Frustrującą rzeczą w The Neverhood jest to, że jej proste piękno kłamie jej wadą, co sprawia, że ​​trudniej jest ją zgniatać. Nigdy wcześniej okno gry w swoim własnym sekretnym świecie nie było tak kolorowe i teksturalne, żebyś włożył rękę w głąb i zaczął poruszać swoją postacią. Gdyby to było jak dotąd możliwe, to jednak projekt miałby odwrotny skutek, ponieważ umiejętność objęcia małej szyi Klaymana i wyciśnięcia całego animowanego życia z niego w ostatniej trzeciej części uniemożliwiłaby jego ukończenie.

Co nie znaczy, że i tak zakończenie gry nie jest niemożliwe. Podczas odkrywania wczesnych etapów gry “The Neverhood” i rozwiązywania jej zagadek – które polegają na przenoszeniu lub przestawianiu przedmiotów, nawiązywaniu połączeń i naśladowaniu melodii – z przyjemnością przepracowujemy się, sprawy stają się poważniejsze, im gorzej, tym głębiej. Wskazówki są tak abstrakcyjne, że doprowadzą cię do rozpaczy. Pamiętając, co napotkaliście i jak to może mieć związek z obecną sytuacją lub problemem, staje się oniemiałym przedsięwzięciem – częściowo dlatego, że po odebraniu elementu i dodaniu go do ekwipunku, nie ma sposobu, aby go ponownie rozważyć – lub wszystko, co nosisz – znowu. Dopóki nie klikniesz na co innego, co obejmuje jeden lub więcej elementów twojego ekwipunku, to nagle pojawi się ponownie i wpasuje się w wielki schemat połączonych razem przedmiotów Neverhood. Próba i błąd to jedno, ale na przykład założenie, że gracze spontanicznie będą wiązać wiązkę światła i serię pływających kryształów z “kolorami w widmie światła widzialnego, które nauczyliście się w liceum” po prostu niesprawiedliwe.

Szkoda, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę, jak wygląd i styl gry będą wyglądały na pierwszy rzut oka młodszych graczy. Ironia przygnębia serce, ponieważ “Neverhood” wydaje się mieć wszystko, co do niego należy: miłosną, ręcznie wykonaną postać wymyśloną przez twórcę dżdżownicy Jim Douga TenNapala, skrupulatnie wymodelowane sety i – na razie – cudownie animowane przerywniki, które są radością uważajcie, każdy buduje się na ostatnim, jakbyście siedzieli przed i pośrodku w sali projekcyjnej waszego prywatnego, kliszowego festiwalu z kielichami. Jednak pomimo żywego bohatera i zaklętej opowieści suma części Neverhooda nigdy nie spełnia swoich obietnic.

Wydawcą DreamWorks Interactive, którego założycielami są m.in. były animowany film Disneya, Jerry Katzenberg, Stephen Spielberg i David Geffen, trudno nie oczekiwać pewnego poziomu powszechnej dostępności dla młodych i starych graczy, podobnie jak w przypadku tej odwiecznej mega best -sprzedawca, Myst. Ale tak jak w przypadku niektórych niezadowalających filmów, takich jak Casino, którego aktorzy zahipnotyzowali nas, a których lokalizacje, sety i zdjęcia przenoszą nas do innego miejsca i czasu, fabuła ostatecznie odciąga nas od osiągnięcia całkowitej absorpcji. “Neverhood” skorzystałby z bardziej rygorystycznego, bardziej dostępnego scenariusza.

Nasi partnerzy:

https://dogin.pl/
https://dogin.pl/sitemap.xml
http://www.brugo.pl/
http://www.brugo.pl/sitemap.xml
http://www.ann-design.pl/
http://www.ann-design.pl/sitemap.xml

2 komentarze

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.